W deszczowa pogodę
Szumie o szybę
Zamknięty w swej ograniczeniowości
A może marności
Ah jak mnie to złości w tonie żałosności
Przemykam i znikam nie zauważalnie oraz banalnie
Wiatr mną zarzuca jak pyłek w przestworzach się wznoszę
Choć ograniczony czy uziemiony odlecę polecę. Na skrzydłach miłości
Odrodzę się z popiołu wolny i piękny w feniksa tropie odlecę za tobą…
Cristo at Rabani